Twórczość jako język dzikiej natury – o rękodziele w świetle koncepcji Dzikiej Kobiety Clarissy Pinkoli Estés

Kiedy kobieta tworzy wraca do siebie

Clarissa Pinkola Estés w książce „Biegnąca z wilkami” pisze o Dzikiej Kobiecie jako o pierwotnej, instynktownej naturze kobiety. Nie chodzi w niej o bunt ani o dzikość rozumianą dosłownie, ale o kontakt z tym, co żywe, czujące i prawdziwe.
Jednym z najważniejszych języków tej natury jest twórczość. W ujęciu Estés tworzenie nie jest dodatkiem do „prawdziwego życia”. Jest jego integralną częścią, taką samą jak sen, ruch czy relacje. Czasem cichą. Czasem powolną. Ale potrzebną.

Kiedy kobieta tworzy:

  • wraca do ciała,
  • odzyskuje poczucie sprawczości zakorzenionej w realnym świecie.
  • nawiązuje kontakt ze swoją intuicją.
  • porządkuje wewnętrzne doświadczenie i wyraża nienazwane,

Estés wielokrotnie podkreśla, że ręce są przedłużeniem psyche. To dlatego w jej opowieściach tak często pojawiają się czynności takie jak szycie, gotowanie, rzeźbienie. W koncepcji Dzikiej Kobiety tworzenie:

  • reguluje układ nerwowy,
  • uczy cierpliwości i cykliczności,
  • przywraca poczucie ciągłości z naturą, z przodkami, z samą sobą.

Niedoskonałość jako prawda o życiu

Twórczość w duchu Dzikiej Kobiety nie dąży do perfekcji. Jest zgodą na: asymetrię, zmienność, poprawki, pęknięcia, ślady procesu.
W tym sensie rękodzieło stoi w opozycji do kultury doskonałości, powtarzalnej perfekcji, idealnego dopasowania. Przedmiot pochodzący z kobiecych rąk nie ukrywa historii powstawania – nosi ją na sobie. To właśnie ta niedoskonałość czyni przedmiot żywym. Ślad drgnięcia ręki. nierówność linii, chropowatość powierzchni – to wszystko sprawia ostateczny rezultat pracy staje się unikatem. Nie jest możliwy do podrobienia.

Twórczość jako życie wcielone

W koncepcji Dzikiej Kobiety tworzenie nie jest ani ucieczką od rzeczywistości, ani dekoracją życia.
Jest życiem wcielonym – obecnym w ciele, czasie i materii. Bez pośpiechu. Bez konieczności uzasadniania. Bez potrzeby bycia „na pokaz”.
Po prostu: robieniem rzeczy, które dobrze służą – także tej, która je tworzy. Ręce zanurzone w glinie, trzymające szydełko, pirograf, pędzel to ręce będące tu i teraz.

W baśniach i mitach z różnych kultur twórczość rzadko jest dodatkiem czy ozdobą – częściej jest sposobem podtrzymywania życia. La Loba zbiera kości i śpiewem przywraca im ciało, tkaczki i prządki splatają los nić po nici, bogini Amaterasu wraca do świata dzięki tańcowi i rytuałowi, a garncarz pozwala, by glina przeszła swój czas i ogień. W tych opowieściach tworzenie jest procesem uważnym, powolnym i cielesnym; wymaga obecności, cierpliwości i zgody na niedoskonałość. Praca rąk, rytm ruchu i powtarzalność gestów nie służą ekspresji ego, lecz porządkowaniu świata i przywracaniu sensu temu, co zanikło, rozproszyło się albo zostało zapomniane.

To postrzeganie kobiecej twórczości w ujęciu Clarissy Pinkoli Estés jest mi szczególnie bliskie, bo sama doświadczam poczucia sprawczości i bycia prowadzoną przez własną intuicję. Tworzenie uczy mnie cierpliwości – takiej, która nie polega na czekaniu, ale na pozostawaniu w procesie. Powtarzalność gestów, kontakt z materiałem i skupienie uwagi na wzorach i motywach, które powstają przeważnie bez wcześniejszego szkicu, reguluje mój układ nerwowy i pozwala mi się wyciszyć. Trzymając w ręku skończony (ozdobiony) przedmiot spełniający moje oczekiwania doświadczam poczucia sprawczości i ukojenia. Czuję wtedy, że właśnie tu i teraz udało mi się wyrazić siebie.

Wpis przygotowany z pomocą narzędzi AI, pomysł, struktura, zawarte tezy i ostateczna forma są autorskie.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry